Cinq poètes polonais traduits par Marina TRUMIĆ en croate

Publié le par Thomas Dretart

Wis£awa Szymborska:

 

ELLA  NA  NEBU

 

Molila je Boga,

molila žarko,

da od nje napravi sretnu bijelu curu.

A ako je već prekasno za takovu promjenu,

onda, Gospode Bože, vidi koliko sam teška

i oduzmi od toga barem polovinu.

Ali milostivi Bog reče Ne.

Stavio je samo ruku na njezino srce,

zavirio u grlo, pomilovao po glavi -

A onda kada bude poslije svega – dodade –

obveselit ćeš me dolaskom svojim,

radosti moja crna, raspjevana klado.

 

************************************

 

Roman Brandstaetter

Roman Brandstaetter:

 

ATEISTIČKA  MADONA

 

Bdijem nad onima,

Koji ne vjeruju

U mojega Sina.

Želim im pomoći.

Moja su djeca.

Kao svi.

Premda ništa o tomu

Ne znaju.

Molim se.

Molim se

Za one,

Koji se ne mole.

Kada krvare

Molitvom svojom

Kao zavojem

Previjam njihove rane.

Kada tonu,

Bacam im

Svoju molitvu

Kao pas za spasavanje.

Kad umiru,

Od svoje molitve

Stvaram uzglavlje

Za njihovu umornu

Sljepoočnicu.

A onda uzimam u ruku

Njihov tinjajući pepeo.

I polažem ga

Pred noge svojega Sina.

I preklinjem Ga

Za milosrđe

Za njihov prah.

Za negatore

Za nevjernike.

Za nepostojeće.

Kažem:

Stvori ih,

Sine moj najvoljeniji.

Ispuni ih

Svojim sadržajem.

Nadahni ih

Svojom vječnošću.

Zapali ih

Svojom mukom

Neka budu

Tvojim trnom

Tvojim križem.

Umri za njih.

Umri još jednom.

Još jednom.

Zadnji put,

Sine moj najvoljeniji.

Preklinje te za to

Tvoja Majka

Ateistička Madona.

Moj dodatak ovoj pjesmi:

Oprosti, Tomo,

Ne mogah se suzdržati!

Dobra je pjesma, kažem,

Al' ipak:

Nešto mislim,

Lako je njoj, premda

Naslutiti mogu duboki bol majčin,

Moliti sina svojega najmilijega

Da umre za one što vjeruju,

I nevjeruju,

Za rođene, i nerođene,

Kada dobro zna da će se on

Jednom, kadli – tadli,

Vratiti.

 

**********************************

Roman Brandstaetter

Madonna ateistów
Czuwam nad tymi,
Którzy nie wierzą
W mojego Syna.
Pragnę im pomóc.
Są moimi dziećmi.
Jak wszyscy.
Chociaż nic o tym
Nie wiedzą.
Modlę się.
Modlę się
Za tych,
Którzy się nie modlą.
Gdy krwawią,
Moją modlitwą
Jak bandażem
Owijam ich rany.
Gdy toną,
Rzucam im
Moją modlitwę
Jak pas ratunkowy.
Gdy umierają,
Z mojej modlitwy
Czynię wezgłowie
Dla ich zmęczonej
Skroni.
A potem biorę do ręki
Ich syczące popioły.
I kładę je
U stóp mojego Syna.
I błagam Go
O miłosierdzie
Dla próchna.
Dla przeczących
Dla niewierzących.
Dla nie istniejących.
Mówię:
Stwórz ich,
Mój Synu najukochańszy.
Wypełń ich
Swoją treścią.
Natchnij ich
Swoją wiecznością.
Rozpal ich
Swoją męką.
Niech będą
Twoim cierniem.
Niech będą
Twoim krzyżem.
Umrzyj za nich.
Umrzyj jeszcze jeden raz.
Jeszcze raz.
Ostatni raz,
Mój Synu najukochańszy.
Błaga Cię o to

Twoja Matka.
Błaga Cię o to
Madonna ateistów.

... kazimierz wierzynski k

Kazimierz Wierzynski:

 

''JESENJA  KABALA''

 

I opet je večer bljuzgava i snježna,

I lampu valja paliti već u četiri.

Sjedi preko puta. Ti znaš: u tome mrtvilu

Najviše sreće pružaju tvoje karte.

Zborane ruke polažu proročku

Povorku događaja tako nevjerojatnih

Dobro će biti kad dižući oči,

Pogledaš me kroz očale.

Netko će mi pisati – zar ne? i spojiti

S herc damom koja na me čeka;

Neočekivani nečiji dolazak i gubitak,

Intrige pikova i daleko putovanje.

I čitav život koji se smjesti

U jednom kvadratu pasijansa, u mozaiku

Šarenih karata, u najskupljoj priči,

U srcu što voli, kao u bajci, kao u bajci.

Ne treba potvrda, sve je potvrđeno,

Dogodilo se što si i mislio – da, znaš, nevjerojatno

Da će mi se u tmurnim danima sniti

Pogled dugi kroz očale.

 

**********************************

Kazimierz  Wierzyński
" Kabała jesienna "
I znów jest wieczór w szarudze i słocie,
I lampę trzeba świecić już o czwartej.
Siądź tu naprzeciw. Ty wiesz: w tej martwocie
Najwięcej szczęścia dają twoje karty.
Zmarszczone ręce położą proroczy
Korowód zdarzeń i tak nie do wiary
Dobrze się stanie, gdy podnosząc oczy,
Na mnie popatrzysz się przez okulary.
Ktoś mi list przyśle - prawda? - i wyswata
Z kierową damą, która na mnie czeka;
Niepodziewany czyjś przyjazd i strata,
Intrygi pików i podróż daleka.
I całe życie to, które się zmieści
W jednym kwadracie pasjansa, w mozaice
Kart kolorowych, w najdroższej powieści,
W sercu, co kocha, jak w bajce, jak w bajce.
Nie trzeba sprawdzań, wszystko się sprawdziło,
Wyszło, com myślał - tak, wiesz, nie do wiary
Że mi w szarugach dni będzie się śniło
Spojrzenie długie poprzez okulary.

Amazon.com: Czes?aw Mi?osz ...

Czeslaw Mi£osz:

 

U  MOJOJ  DOMOVINI

 

U mojoj domovini kojoj se neću vratiti,

Postoji jedno šumsko jezero golemo,

Oblaci široki, poderani, čudesni

Sjećam se kad se pogledom osvrnem za sobom.

I šapat plitkih voda u nekoj mračnoj tmici,

I dno na kojem su trave bodljikave,

Crnih galebova krik, zalazaka zimskih crven,

Zvižduk divlje patke u gori zanosnoj.

Spava u mome nebu to jezero trnja.

Naginjem se i vidim na dnu

Sjaj svojega života. I ono čega se bojim

Tamo je prije no što smrt na vijekove obris moj ispuni.

 

***********************************

Tadeusz Różewicz     
   Unde malum?
Skąd się bierze zło?
jak to skąd
z człowieka
zawsze z człowieka
i tylko z człowieka
człowiek jest wypadkiem
przy pracy
natury
jest
błędem
jeśli rodzaj ludzki
wyczesze się
własnoręcznie
z fauny i flory
ziemia odzyska
swój blask i urok
natura swą czystość
i nie-winność
żadne stworzenie poza
człowiekiem
nie posługuje się słowem
które może być narzędziem
zbrodni
słowem które kłamie
kaleczy zaraża
zło nie bierze się z braku
ani z nicości
zło bierze się z człowieka
i tylko z człowieka
jesteśmy w myśli  jak
powiada Kant
a tym samym odtąd w bycie
inni niż czysta natura

moz-screenshot

Tadeusz Rớzewicz:

UNDE  MALUM?

Odakle dolazi zlo?

kako to odakle

od čovjeka

uvijek od čovjeka

i samo od čovjeka

čovjek je slučajnost

u radu prirode

pogreška

ako se ljudski rod

izvuče

vlastoručno

iz faune i flore

zemlji će se vratiti

sav sjaj njezine ljepote

prirodi njezina čistost

i nevinost

nijedno stvorenje osim čovjeka

ne služi se riječju

koja može biti oruđem zločina

riječju koja laže

ranjava zaražava

zlo ne dolazi od nedostatka

niti od ništavila

zlo dolazi od čovjeka

i samo od čovjeka

mi smo u misli – kako kaže Kant –

a samim tim i od tada u bitka

drugačiji od čiste Prirode.

 

*************************************

Tadeusz Różewicz     
   Unde malum?
Skąd się bierze zło?
jak to skąd
z człowieka
zawsze z człowieka
i tylko z człowieka
człowiek jest wypadkiem
przy pracy
natury
jest
błędem
jeśli rodzaj ludzki
wyczesze się
własnoręcznie
z fauny i flory
ziemia odzyska
swój blask i urok
natura swą czystość
i nie-winność
żadne stworzenie poza
człowiekiem
nie posługuje się słowem
które może być narzędziem
zbrodni
słowem które kłamie
kaleczy zaraża
zło nie bierze się z braku
ani z nicości
zło bierze się z człowieka
i tylko z człowieka
jesteśmy w myśli  jak
powiada Kant
a tym samym odtąd w bycie
inni niż czysta natura

 
 
 
 
 

 

 

 

 

 

 

 

 

Prevela: Marina TRUMIĆ

Commenter cet article